wtorek, 19 marca 2013

Jak uszyć Yukatę?

<TUTAJ>  Niestety tylko angielska wersja językowa :( Więc nie każdy sobie z tym poradzi. Trzymam za was kciuki ! Jeśli uszyjecie, albo już macie, możecie się pochwalić yukatą/ kimonem. Wyślijcie na adres otakudoataku@gmail.com


Kiedy już stwierdzimy, że nie chcemy się paprać w szycie, można złożyć Yukatę origami :D

piątek, 22 lutego 2013

Tradycje Japonii

Do najważniejszych japońskich tradycji należy ich ubiór: Kimono i Yukata.
  • Kimono wykonane jest z jedwabiu, nosi się je jedynie podczas wielkich uroczystości takich jak zaślubiny, pogrzeby czy podczas ceremonii zaparzania herbaty. Istnieje wiele ich wzorów i krojów w zależności od okazji i charakteru osoby, która powyższe kimono zakłada. Wkładanie kimona nie jest jednak taką prostą sprawą, jaką nam się wydaje - potrzeba do tego długoletniej wprawy oraz umiejętności i zręczności. Zwłaszcza zawiązanie pasa od kimona - obi, tu zawsze wymagana jest pomoc drugiej osoby. Ale nosząc ubranie nie można zapomnieć o odpowiednim uczesaniu, włożeniu odpowiednich butów, skarpetek, bielizny i tradycyjnej damskiej torebki.
  • Yukata - to inny strój o charakterze mniej formalnym i swobodnym. Nie wymaga noszenia bielizny i jest bardziej wygodnym ubiorem podczas upalnych dni lub po gorącej kąpieli. Materiałem wykonawczym jest bawełna a koszt ubrania o wiele tańszy od kimona.


Do najważniejszych japońskich obrzędów należą:
  •  Ceremonia parzenia herbaty - sado - rytualny obrzęd parzenia i picia herbaty. Całym obrzędzie można rozpoznać wpływ systemu filozoficznego buddyzmu - Zen. Dziś stanowi to popularne hobby i jest atrakcją dla wielu turystów zagranicznych. W Japonii otwarto wiele szkół, w których można się uczyć przygotowywania tego prastarego obrzędu. Powyższa ceremonia ma miejsce w specjalnie utworzonych budynkach i pomieszczeniach centrów kultury japońskiej lub w gospodarstwach prywatnych. Lista rytuałów jest bardzo długa i wymaga dobrej pamięci gdyż każdy gest ma tutaj ogromne znaczenie. Herbatę przygotowuje gospodarz i podaję ją następnie gościom. Tę zielona herbatę przygotowuje się zazwyczaj ze sproszkowanych liści herbaty matcha i posiada gorzki smak.

 

  •  Orgiami jest umiejętnością kunsztownego składania kartek papieru. Tradycja ta znana jest od pierwszych wieków naszej ery. W końcu weszła w tradycję i zakorzeniła się do teraz pod postacią religijnego obrzędu sindo - tworzeniu ozdobnych pudełek na ofiary dla bogów. W dawniejszych czasach tę umiejętność wykorzystywano do układania misternych opakowań przeznaczonych na przyprawy, medykamenty oraz podręczne przedmioty takie jak spinki do włosów, wachlarze. Dziś jest to sposób nie tylko na zapewnienie sobie rozrywki i możliwości przyjemnego spędzenia czasu, ale również jako popularna atrakcja turystyczna. Wiele ksiąg podaje o popularności tego obrzędu na wielu europejskich dworach królewskich a wielki mistrz Leonardo da Vinci uczył się geometrii na składanych modelach orgiami.
 

 Najbardziej znane postacie z Japonii to:

  • Gejsza - jest profesjonalną osobą do towarzystwa. Były nimi dziewczęta odpowiednio przygotowane i wychowane pod okiem specjalisty w surowych zasadach i prawach. Taka dziewczyna potrafi pięknie śpiewać, grać na instrumentach, tańczyć, rytualnie podawać jedzenie i napoje a przede wszystkim z łatwością prowadzi miłą i dowcipną konwersację. Często zapraszane na bankiety i inne przyjęcia. Ich podstawowym strojem jest kimono oraz cechą charakterystyczną - biały makijaż na twarzy.


Najbardziej znane symbole Japonii:

  • Sakura - kwiat kwitnącej wiśni - jest uznawany za nieoficjalny symbol narodowy, zajmujący znacząca pozycję w kulturze tego kraju. W tym kraju można znaleźć niezliczone ilości gatunków tego drzewa, z nich największa ilość posiada bardzo krótki okres kwitnienia i tylko na wiosnę. Wtedy odbywa się święto Hanani - Japończycy podziwiają piękno drzew i urządzają pod nimi pokoiki na wolnym powietrzu. Położenie geograficzne Japonii z północy na południe warunkuje okres kwitnienia tego drzewa od początków stycznia (Okinawa) do końca maja (Hokkaido). Środki masowego przekazu skrupulatnie informują mieszkańców o okresie i miejscu kwitnienia drzewa na terytorium kraju.
 
  • Japońska śliwka - ume - zwana czasami morelą jest drugim, co do wagi symbolem narodowym Japonii i na dobre zakorzeniła się w tej kulturze. Jest wyznacznikiem początku wiosny, ponieważ kwitnie jedynie w tym okresie zwiastując nadejście tej przepięknej pory roku. Luty i marzec to miesiące, w którym sady około tokijskie okrywają się już przepięknymi kwiatami. Zdarzenie to świętowane jest nawet w świątyniach i parkach na terytorium całej Japonii a zwą je ume matsuri - festiwalem śliwki. Cechą charakterystyczne tej rośliny jest bardzo silnie emitowany zapach podczas kwitnienia. Owoc śliwki japońskiej ma inny smak niż zapach naszej polskiej śliwki lub moreli. Z tego owocu wytwarza się różne produkty, podaje się jad do słodkich jak i słonych dań. Najbardziej znana odmiana tego drzewa jest śliwka umeboshi, posiadająca lekko słony i kwaśny smak.
 
Najbardziej znane sporty Japonii to:
  • Sumo - japońska forma zapaśnictwa. Przegranym w walce jest uczestnik, który zostanie wypchnięty z boiska - ringu przez przeciwnika i dotknie ziemi jakąkolwiek częścią ciała z wyjątkiem stóp. Z pozoru jest to proste, ale długoletnia tradycja wypracowała ponad 70 rodzajów i technik walki. Rytuały i elementy techniczne walki sumo sprawiają, że jest to bardzo trudny sport a jego oglądanie sprawia ogromną przyjemność i jest bardzo atrakcyjne nie tylko dla turystów, ale i rodowitych mieszkańców Japonii.
 
  • Dżudo (judo) - jest japońskim systemem walki wręcz oraz sztuka samoobrony polegająca na użyciu wielu znanych bardziej lub mniej chwytów obezwładniających. Tu o wyniku meczu decyduje siła a także umiejętności przeciwnika. Istnieje 19 stopni zaawansowania tego sportu, do których każdy zawodnik musi być zakwalifikowany - 6 szkoleniowe tzw.: kyu (1-6) oraz 13 mistrzowskich tzw.: danów (1-13). Ring walki ma wymiary 10x10 i jest to forma specyficznej maty. Ubiorem zawodników jest dżudoki, - na które składają się spodnie, kaftan i pas. Barwa całego ubioru zależy od stopnia zaawansowania zawodnika. Czasem walki jest okres od 3 do 20 minut aż do zdobycia przez któregoś z zawodników punkty rozstrzygającego o wygranej. Sport ten, uznawany już za narodowy uprawiają nie tylko mężczyźni, ale również kobiety i dzieci. To właśnie tu w Tokio rozpoczęły się pierwsze mistrzostwa świata w dziedzinie dżudo i do teraz nieprzerwanie odbywają się co 2 lata.
 

Dla ciekawych: Kanamara Matsuri (na własną odpowiedzialność ;P)

czwartek, 17 stycznia 2013

Sukitte ii na yo. (好きっていいなよ)

好きっていいなよ (eng - Say " I love you" ) japońska manga Kanae Hazuki.

  •    Główna bohaterka to Tachibana Mei. Zwykła 16-to letnia dziewczyna. Nie jest zbyt piękna. Nie ma przyjaciół, a to przez pewien incydent w dzieciństwie. Co do jej ubioru, nie podciąga spódniczki od mundurka tak wysoko jak koleżanki ze szkoły, tz tak, że widać pośladki. Ale i tak ma spore branie ! A to 'przez' lub 'dzięki' Kurosawie.
  •    Kurosawa Yamato najpopularniejszy chłopak w szkole, każda dziewczyna się za nim ogląda, ale on nie wygląda na zainteresowanego. Jego znajomość z Mei zaczyna się, gdy dostaje od niej kopniaka z półobrotu. Chłopak zamroczony na ziemię upada. Romantycznie, czyż nie? xD 
  •   Megumi Kitagawa, postać, która nieco namiesza, żeby nie było zbyt pięknie. Modelka z kompleksami. Nikt ni lubił jej, gdy była mała. Teraz myśli, że przyjaźń może sobie kupić. 
  •   Kai Takemura osoba, która ulega urokowi Mei. Dawny przyjaciel Kurosawy.

   Co do fabuły to jest średnia. Nie podoba mi się zdecydowanie kilka wątków, usypiałam na moim średnio-wygodnym fotelu. Zdecydowanym plusem jest kreska, bardzo mi się podoba. Jestem wymagającym odbiorcą i jeżeli widzę, że kreska jest brzydka od razu wyłączam anime. Nie jest to zbyt dobre podejście z mojej strony. Muszę przyznać, że Mei prezentuje kilka wartości, jest miła i uczynna, zawsze myśli o innych. Więc powiedzmy, że przez chwilę ja zastanowiłam się nad sobą. Co do aktorów głosowych, myślę, że ktoś stanął na wysokości zadania, gdyż byli świetnie dobrani, miło mnie to zaskoczyło. 'Muzyczka' w tle też była fajna, nie przeszkadzała w oglądaniu co jest zdecydowanym plusem ;)
  Jak w (prawie) każdej mandze brzydka dziewczyna zawsze ma szczęście i jest z przystojnym chłopakiem. Czy tylko ja to zauważam ? Anime oceniam na 8/10 w mojej skali. Nie podoba mi się zakończenie i czuję niedosyt.

sobota, 1 września 2012

Miyako Sushi

Byłam sobie w środę w Krakowie. Tak się jakoś złożyło, że miałam więcej czasu niż przewidywałam, bo uciekł mi jedyny środek lokomocji xD Więc hyc do galerii krakowskiej na sushi. :) Pierwszy raz jadłam takie nie "handmade", czyli nie zrobione w domu z zestawów i dodatków z Tesco :P Wybór padł na zestawik "Nagoya" w cenie 24 zł. W zestawie:


  • 2 nigiri łosoś
  • 2 hosomaki tuńczyk
  • 2 hosomaki ogórek
  • 4 uramaki paluszek krabowy, ogorek, majonez
  • 2 hosomaki łosoś
  • 2 hosomaki rzepa
  • 4 philadelphia łosoś, ogórek, sałata
  • 2 uramaki krewetka, tykwa
Kompletne menu :

Do każdego zestawu dostaniemy buteleczkę sosu sojowego, pałeczki i odrobinkę chrzanu wasabi.
Pod koniec jedzenia zostało mi w pojemniku trochę wasabi. Zostało, bo nie przepadam za nim. Więc mój towarzysz założył się ze mną że to zje bez "pzepijania", czy "przegryzania" czymkolwiek. *teraz buduję napięcie* I ................................... zjadł, ale  łzy z oczu mu leciały. :D 
Co do smaku, naprawdę bardzo dobre. Nie rozczarowałam się. Moim teraźniejszym celem jest zjeść sushi takie świeże, które kucharz przygotuje na moich oczach.  Jeżeli będziecie w Krakowie to zapraszam do galerii bonarka,  kazimierz, lub krakowskiej na Miyako Sushi. 

niedziela, 26 sierpnia 2012

Vassalord

Ostatnimi czasy na moją mangową półkę trafił tomik "Vassalorda". Wydany przez studio JG,  autorstwa Nanae Chrono. Przeczytałam jednym tchem. Jedynym minusem (dla mnie) są kadry szybkiej akcji - nie wiem co się tam dzieje. Nie mam czasu napisać nic więcej, dlatego wklejam recenzję z tanuki.


Charley Krishund (nazywany Chis lub Cherry) jest wampirem, można by rzec, „zreformowanym”. Dodatkowo jest również cyborgiem, o czym świadczą chociażby kabelki, zmechanizowane ramiona czy dziwne uszy. Zawodowo jest łowcą wampirów, który dla Watykanu gromi ręką sprawiedliwą całe to tałatajstwo. Jako że jest osobą religijną, picie krwi niewinnych ludzi kłóci się z jego moralnością, toteż gdy pragnienie robi się nie do zniesienia, Charley udaje się na posiłki do swojego wampirycznego pana, Johnny'ego Rayflo (znanego także jako Addy), który nie ma nic przeciwko karmieniu Cherry'ego własną krwią. Johnny z kolei to mężczyzna przystojny, o raczej frywolnym stylu bycia i tajemniczej przeszłości. Jego krew nie tylko zaspokaja głód, ale także sprawia, że Charley jest silniejszy od przeciętnego wampira, co manifestuje się na przykład w fakcie, że promienie słońca go nie zabijają. Wraz z kolejnymi rozdziałami będziemy śledzić losy tej dwójki, poznawać ich przeszłość, badać wzajemne relacje i stosunek do wampiryzmu. Będziemy też odkrywać tajemnicę, która pojawi się na drodze obu panów, a do której rozwiązania kluczem zdaje się być enigmatyczny Vassalord.

Z początku wygląda na to, że manga składa się z kilku niepowiązanych ze sobą fabularnie historii. Otóż nic bardziej mylnego. Poszczególne elementy będą powracały w późniejszych rozdziałach, uzupełniając luki i powoli tworząc logiczną całość. Jedne z tych elementów będą istotne dla rozwoju fabuły, inne niezbędne do poznania przeszłości bohaterów. W mandze pojawia się wiele nakładających się na siebie wątków oraz mnóstwo sekretów, które są niczym matrioszka – otwierasz jedną tylko po to, by w środku znaleźć następną. Pytania mnożą się w zastraszającym tempie, odpowiedzi zaś są udzielane sporadycznie i nie zawsze są kompletne. Czytelnik musi zbierać wszystkie niedopowiedzenia czy puszczone mimochodem uwagi, łączyć je z posiadanymi już informacjami, a i tak nie może mieć pewności, czy uzyskany wniosek będzie słuszny. Podobnie sprawy mają się z przeszłością bohaterów – otrzymujemy fragmenty rozmów, wyrywki wspomnień, ale jest tego zbyt mało, by odtworzyć pełną historię postaci. Wszystko to przypomina ogromnych rozmiarów układankę.

Złożoność fabuły jest zazwyczaj uznawana za plus, ale łatwo przeciągnąć strunę. Nie mam zastrzeżeń co do samej historii, ponieważ jest ona ciekawa i ma duży potencjał; problem tkwi w sposobie jej prowadzenia. Zdarza się, że dialogi i wyjaśnienia są niejasne, a niektóre fragmenty trzeba czytać kilkakrotnie, żeby w pełni pojąć, co się dzieje. Odniosłam wrażenie, że autorka usilnie próbuje dodać do swojej opowieści tajemniczości, przez co miejscami komplikuje ją bardziej niż to konieczne. Milczeniem zaś pominę użycie elementów chrześcijańskich. Japończykom nagminnie zdarza się wypaczać obraz religii zachodnich i nie ma wielkiego sensu roztrząsać tego po raz kolejny.

Należy też koniecznie powiedzieć słówko o jednym z najważniejszych wątków mangi – wątku, który może sprawić, że część czytelników natychmiast przerwie lekturę, a komiks umieści na liście zatytułowanej „Nie tykać”. Chodzi, oczywiście, o relację pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Jak już wspomniałam na początku, zdarza się w mangach z wampirami, że picie krwi to gra wstępna. Tyle, że w przypadku Chrisa i Rayflo na grze wstępnej się zasadniczo kończy. Technicznie rzecz biorąc między oboma panami nie dochodzi do niczego natury cielesnej, poza wgryzaniem się gdzie popadnie, a najwięcej, co Johnny jak do tej pory dostał od Chrisa, to całus w policzek. Jednak bliskość fizyczna jest ukazywana często i dokładnie. Jest ona częściowo uzewnętrznieniem więzi emocjonalnej (oraz najzwyklejszym w świecie fanserwisem), a ta, przyznam, sprawiła na mnie dużo lepsze wrażenie niż więzi pomiędzy bohaterami niejednej mangi yaoi.

O kresce Nanae Chrono miałam już przyjemność się wypowiedzieć przy okazji recenzowania mangi Senki Senki Momotama. Tutaj dodam tylko, że rysunki nadal są rewelacyjne, tła przyzwoite, walki pokazane porządnie, choć bez wielkiego rozmachu, bohaterowie są atrakcyjni, a jedyna rzecz, która trochę kuła w oczy w projektach postaci, to niekiedy dziwnie wyglądające stopy. Ogólnie jednak kreska zalicza się do tych, na które naprawdę przyjemnie popatrzeć.

Jeśli ktoś nie lubi wampirów, przytulających się panów czy też głównego bohatera, lubiącego paradować nago (choć części „witalne” są zawsze zasłaniane przez zbłąkany kawałek materiału, dogodną pozycję ciała lub korzystny kąt padania światła) to powinien szybko poszukać sobie czegoś innego. Jeśli ktoś za takimi elementami przepada, albo gotów jest przymknąć na nie oko, żeby śledzić całkiem interesującą fabułę, niech zaraz zabiera się za tę mangę, a żal czuje jedynie w związku z tym, że kolejne rozdziały wychodzą tak powoli.
źródło: http://manga.tanuki.pl/strony/manga/175-vassalord/rec/127

czwartek, 12 lipca 2012

Gyaru + Ulzzang


Ulzzang jest popularnym w Koreii Południowej terminem dosłownie oznaczającym "najlepszą twarz". Ulzzang zwykle mają duże oczy, jasną karnację, małe usta i nos, a także typową linię 'v'. Typowe fryzury to zazwyczaj długie włosy, grzywki, loki, luźne koki, fale oraz inne ciekawe fryzury, które są osiągane w łatwy sposób. Podstawą jest jak najbardziej naturalny wygląd.
Ulzzang oczami  internautów:
Ulzzang pozują na artystów, interesują się fotografią i ogólnie są hipsterami (powiedzmy to sobie szczerze). Ich wygląd często sprawia wrażenie jakby wcale o niego nie dbali. 
Co ciekawe nie można się stać Ulzzang (w stylu "no ok, od dzisiaj jestem ulzzang!") - żeby nim być ktoś musi nas za Ulzzang uznać. 
Ale wiedziałyście, co druga ulzzang jest po operacji nosa.Wystarczy tylko spojrzeć i widać kto miał korektę a kto nie. 
Piękne dziewczyny i chłopcy z Azji zatrudniani przez agencje zarządzające talentami, uczestniczą w programach telewizyjnych, pozują do photo-booków, magazynów, pojawiają się na konwentach fanowskich i innych imprezach lub idole, którzy sławę zdobyli tylko dzięki swoim pięknym twarzom . Mają specyficzny sposób ubierania się oraz robienia makijażu. Ogromne soczewki są obowiązkowe. Makijaż skupia się na oczach (czarny eye-liner oraz tusz do rzęs) oraz nieskazitelnej cerze. Włosy najczęściej utlenione oraz artystycznie rozwichrzone, ewentualnie pozakręcane w grube loki. Ulzzang nie chcą być „uroczy”, więc rzadko widać, falbanki czy słodkie minki w ich zdjęciach. Chcą być raczej widziani jako artystyczni, natchnieni, odrobinę dekadenccy.Sposób ubierania ulzzang jest szykowny i artystyczny za razem. Dominują naturalne kolory oraz czerń, widać odbicia aktualnych trendów w modzie.Ulzzang często nawzajem robią sobie zdjęcia, wielu z nich pasjonuje się fotografią. W swoich zdjęciach często manewrują kolorami, aby nadać swoim fotografiom artystyczną stylizację. Choć zdecydowana większość zdjęć, to zdjęcia gdzie pozujący jest również fotografem.
 








Gyaru jest japońską transliteracją angielskiego słowa "gal" , to dziewczęcy-glam styl, oderwanie się od tradycyjnych standardów piękna przez zakładanie peruk, sztucznych rzęs, sztucznych paznokci, itp. Gyaru zazwyczaj charakteryzują się ufarbowanymi włosami (głównie odcienie od ciemnego brązu do blondu), nadmiernie ozdobionymi paznokciami i ciężkim makijażem. Makijaż zazwyczaj składa się z ciemnego eyelinera, sztucznych rzęs oraz kolorowych szkieł kontaktowych by w ten sposób stworzyć iluzję większych oczu, takich jak w anime.







Hmm, kocham gyaru za ich perfekcyjny wygląd, za duże oczęta i ... dużo by tu wymieniać. Jednak gdybym miała teraz wybrać, jak chciałabym wyglądać byłaby to ulzzang. Koreańskie dziewczęta stawiają na naturalność. Próbowałam nawet zrobić makijaż gyaru, ale po kilku nieudanych próbach zbrzydł mi ten pomysł. A wy kogo wolicie ? Gyaru czy Ulzzang ?
Ahh i mam dla was skany z azjatyckich gazetek: "jak wykonać makijaż gyaru"




















-----------------------------------------------------------------------------
Pozdrowienia dla Zuzy.  Jeżeli ktoś zrobi sobie ten makijaż możecie podzielić się efektami. :)